Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Single. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Single. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 września 2014

Tydzień w singlach #7 (13-20.09.2014r.)

Gdy w obliczu zamieszania okołoprzeprowadzkowego w kombinacji z pierwszą poważniejszą chorobą od roku ze sporym okładem nie ma w człowieku pary na nic więcej, a znak życia po tygodniu dać należy, do akcji wkraczają sprawdzone formy. 

Jak dobrze, że jest sobota, a rynek muzyczny nigdy nie śpi; nawet jeśli potrafi być zdecydowanie bardziej aktywny, niż w minionym tygodniu.

***


sobota, 6 września 2014

Tydzień w singlach #6 (30.08.-6.09.2014r.)

Nieregularny cykl znowu zniknął na trochę, by pojawić się w istotnym momencie dla muzycznego kalendarza. W ostatnim tygodniu przekroczyliśmy bowiem granicę sierpnia i września, wyznaczającą zwykle - o czym już swoją drogą chyba tu wspominałem, więc nie będę się powtarzał zbyt długo - początek okołojesiennego wysypu płyt.

Nie blokuje to jednak w zupełności singlowego rynku, który jak zawsze idzie swoją drogą, skupiając się tym razem na zapowiedziach premier późniejszych niż początek dziewiątego miesiąca; zwykle sięgających granic jego drugiej połowy lub miesięcy następnych. Po pierwszej, powitalnej salwie warto się przyjrzeć temu, co może przynieść najbliższa przyszłość - być może w tym tygodniu nie pojawiło się wiele tropów, lecz za to niemal wszystkie poziomem po prostu zasługują na szersze omówienie. A jeden już w szczególności.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Tydzień w singlach #5 (9-16.08.2014r.)

Z chęcią rozpocząłbym dziś jakimś zgrabnym wstępem o uciekającym czasie i okołostudenckich zmianach - a ujmując krócej, mało stabilnych warunkach, które uniemożliwiały w pierwszej połowie sierpnia należyte dbanie o ten zakątek sieci, jednak z dwóch względów nie dojdzie to do skutku. 

Przede wszystkim brakuje mi jakiegoś w miarę interesującego konceptu na poprowadzenie takiego opisu, a w dalszej kolejności za bardzo czuć od tego usilnym usprawiedliwianiem się. Nie ma więc co rozpatrywać mało chwalebnej przeszłości, a najlepszym rozwiązaniem będzie przejście z miejsca do meritum. Single. Materia, która z dnia na dzień - na wzór powietrza - coraz bardziej pachnie nadchodzącą jesienią i albumowym wysypem, nie tracąca jednak dwoistej natury. Nadejście nowego nie wyklucza bowiem pewnej stabilizacji, w tym wypadku rozumianej przez pojawianie się kolejnych utworów promujących dawno już wydane płyty. Ten tydzień przyniósł jeden taki przypadek z kategorii chlubnych, który pozwala płynnie rozpocząć część główną.

***


sobota, 19 lipca 2014

Tydzień w singlach #4 (12-19.07.2014r.)

Mamy środek lipca, podstawowym pytaniem w kontekście tego cyklu staje się więc: jest posucha czy nie? Przy czym zagadnienie to jest na tyle banalne, by znaleźć swoją odpowiedź już w samym fakcie zaistnienia tegotygodniowej odsłony. Otóż mamy lato, więc ilościowo może nie jest rewelacyjnie - ale dopóki znajduje się tych kilka singli godnych omówienia, dopóty nie można ogłosić posuchy.

***


sobota, 12 lipca 2014

Tydzień w singlach #3 (5-12.07.2014r.)

Po krótkiej przerwie czas powrócić do nieregularnego cyklu, w którym oficjalnie możemy otworzyć okres ubogacania sezonu ogórkowego utworami zapowiadającymi pierwsze jesienne premiery - z korzyścią dla ogólnego poziomu i intensywności oczekiwania na nadejście września. Dowodzi tego dzisiejsza pierwsza trójka, w całości promująca albumy z datą wydania 2-22.09, i w obytrzech przypadkach czyniąca to godnie.

***


sobota, 28 czerwca 2014

Tydzień w singlach #2 (21-28.06.2014r.)

W powietrzu czuć wyraźnie zbliżający się muzyczny sezon ogórkowy, lekką posuchę przed jesiennym wysypem albumów i promo singli - lecz zarazem pojawiają się widoki na odkrycie potencjalnych bohaterów lata, daleko więc od tragedii i zupełnej pustyni. A ujmując najprościej - tydzień być może nie zachwycił obfitością i poziomem, ale o kilku utworach warto wspomnieć, czyniąc podejście do drugiej części nieregularnego cyklu singlowego.

***


sobota, 21 czerwca 2014

Tydzień w singlach #1 (14-21.06.2014r.)

W czasach, w których singiel zdaje się uzyskiwać (trochę niesłusznie, choć to już temat na szerszą rozprawkę) pozycję o większym znaczeniu dla ogółu od dobrego albumu, zdecydowanie warto czasem przyjrzeć się nowościom z tej muzycznej sfery. Ta notka ma za zadanie rozpocząć z zasady nieregularny - trudno deklarować się w szerszym spektrum czasowym, bywają wszakże tygodnie mniej obfite w tym względzie - cykl przyglądania się nowinkom na tym rynku.

Dwa zdania wstępu i wyjaśnienia zaliczone, do rzeczy.

***

 

Alt-J - Hunger of the Pine

Utwór, który w ciemno wręcz można nazwać wydarzeniem tygodnia, rzeczą, której warto poświęcić trochę czasu i miejsca. Oto "Delta", sensacja sprzed dwóch lat wraca do gry, z singlem promującym nowy album. Choć czy można mówić o promowaniu, skoro i tak raczej nie zaistnieją w szerszym, komercyjnym kręgu odbiorców? A na pewno nie z tym utworem, co jest ich największym zwycięstwem w tym względzie. Nie ma naginania się do nowych reguł i zmian stylistycznych (co najwyżej poszerzenie formuły, dodanie do muzyki większej ilości przestrzeni trochę a'la Radiohead), jest skrupulatne tworzenie własnej marki i charakteru. Hunger to święto raczej dla osób, które już wcześniej znały Alt-J, tych, którym ich granie odpowiada i jest dobrze znane. A zarazem święto po prostu dobrej muzyki, bo przedsmak nowego albumu jest po prostu świetny. Nie zapewniający może wielkiego porywu pierwszym odsłuchem, ale ujmujący z każdym kolejnym coraz bardziej, delikatnie wrzynający się w serce świetnie kreowanym klimatem. Spokojnie wkręcająca pulsacja, bardzo charakterystyczny wokal (Alt-J to prawdopodobnie jeden z nielicznych nowych zespołów, rozpoznawalnych już po samym froncie), bezlitośnie rytmiczna perkusja, świetne wykorzystanie sampla z Miley Cyrus, pięknie rozwijające się 5 minut inteligentnej i przemyślanej muzyki, która zarazem nie jest zupełnie matematyczna i wyzuta z uczuć, mając w sobie bardzo dużo ludzkiego pierwiastka.